Radomiak w ostatnich miesiącach wykonał kilka ruchów, które nie wyglądają na przypadkowe łatanie kadry, tylko na świadomą przebudowę pod konkretny styl gry. Najważniejsze jest tu nie samo nazwisko, ale to, czy zespół zyskuje jakość na skrzydłach, spokój w środku pola i głębię w defensywie. Poniżej rozkładam te transfery na czynniki pierwsze: kto przyszedł, kto odszedł i co to realnie zmienia przed kolejnymi tygodniami sezonu 2026.
Najważniejsze ruchy w Radomiaku widać już po bilansie, a nie po samych nazwiskach
- Zimą 2026 klub postawił na dwa wyraźne wzmocnienia pierwszego zespołu: Luquinhasa i Salifou Soumahę.
- Równolegle z kadry ubyli gracze, którzy nie mieli już mocnej pozycji w zespole, a największą sprzedażą była transakcja Capity.
- Widać wyraźny kierunek: więcej piłkarzy z profilu technicznego, mobilnego i gotowego do gry na kilku pozycjach.
- Największe pytanie na lato 2026 brzmi nie „kto jeszcze przyjdzie?”, tylko „czy nowi szybko zamienią jakość na punkty?”.
- To okno transferowe trzeba czytać razem z wynikami sportowymi, bo w Radomiaku każde opóźnienie w adaptacji od razu odbija się na tabeli.

Jak wygląda bilans transferowy Radomiaka na koniec maja 2026
Na poziomie liczb Radomiak nie wygląda na klub, który działa chaotycznie. Na Transfermarkt kadrę wycenia się na około 14,13 mln euro, a bilans transferowy sezonu 2025/26 pozostaje dodatni. To ważny sygnał, bo pokazuje, że klub nie tylko dokupuje profile pasujące do projektu, ale też potrafi wyciągnąć wartość z odejść, gdy pojawia się dobra oferta.
W praktyce widzę tu trzy rzeczy naraz: selektywne wzmocnienia, twarde porządki kadrowe i wyraźne szukanie zawodników, którzy mogą dać efekt szybciej niż po pół roku adaptacji. Nie ma tu rewolucji dla samej rewolucji, jest raczej przesuwanie akcentów tam, gdzie drużyna najbardziej tego potrzebuje.
| Obszar | Co się zmieniło | Wniosek |
|---|---|---|
| Przychody | Do zespołu dołączyli m.in. Luquinhas, Salifou Soumah, Ibrahima Camará, Adrián Diéguez i Jérémy Blasco | Klub szuka jakości i głębi, nie tylko liczby nazwisk |
| Odejścia | Najgłośniej było o sprzedaży Capity, a dalej o ruchach takich jak Depu, Bruno Jordão czy Kamil Pestka | To nie jest kosmetyka, tylko realne przestawianie składu |
| Finanse | Największe wpływy przyszły z transferu Capity | Transfery zaczęły pracować także po stronie budżetu |
| Ryzyko | Nowi muszą szybko wejść do rytmu ligi | Każdy miesiąc opóźnienia może kosztować punkty |
To prowadzi do najważniejszego pytania: którzy zawodnicy naprawdę podnieśli poziom drużyny, a którzy po prostu wypełnili lukę po odejściach. I właśnie od tego zależy, czy Radomiak zyska stabilność, czy tylko chwilowo poprawi wrażenie kadrowe.
Kto przyszedł i dlaczego te nazwiska mają sens
Jeśli patrzę na listę przychodzących, widzę dobrze rozpoznawalny kierunek: więcej techniki, mobilności i doświadczenia z rynków, na których piłkarze są przyzwyczajeni do gry kombinacyjnej. Nie są to transfery robione pod głośny nagłówek, tylko pod konkretne zadania boiskowe.
| Zawodnik | Jak trafił do Radomiaka | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Luquinhas | Transfer z Santa Clara za około 60 tys. euro | Dał natychmiastowy wzrost jakości w grze między liniami i doświadczenie znane z Ekstraklasy |
| Salifou Soumah | Wypożyczenie z Malmö z opcją wykupu, której wartość szacowano na około 800 tys. euro | To profil skrzydłowy z dynamiką, potencjałem do rozwoju i szansą na dużą wartość w przyszłości |
| Ibrahima Camará | Transfer z Boavisty za około 100 tys. euro | Porządkuje środek pola, daje więcej zabezpieczenia po stracie piłki |
| Adrián Diéguez | Bez odstępnego z Jagiellonii | Wnosi doświadczenie z ligi i wzmacnia rywalizację na środku obrony |
| Jérémy Blasco | Bez odstępnego z Hueski | To kolejny stoper do rotacji, dzięki któremu obrona nie opiera się na jednej parze |
| João Pedro | Bez odstępnego z Charlotte FC | Dodaje energii na lewej stronie i zwiększa opcje przy budowaniu akcji od tyłu |
W praktyce ten zestaw mówi jedno: Radomiak nie szuka już tylko pojedynczych nazwisk, ale całych profili. Z przodu ważna jest szybkość i gra w przestrzeni, w środku równowaga, a z tyłu większa liczba opcji, żeby trener nie był przywiązany do jednego zestawu obrońców.
To dobrze pasuje do drużyny, która chce grać intensywnie i jednocześnie zostawić sobie pole do dalszej sprzedaży zawodników. Tyle że każda taka konstrukcja działa tylko wtedy, gdy po drugiej stronie nie ma zbyt dużego ubytku jakości, a do tego właśnie przechodzę.
Kto odszedł i co to zmienia w układzie sił
Najważniejsze odejścia Radomiaka nie są przypadkowe. Część zawodników po prostu nie weszła na oczekiwany poziom, część przestała być potrzebna sportowo, a część stała się po prostu dobrą okazją finansową. Tu kluczowy był oczywiście Capita, bo to ruch, który dał klubowi rekordowe pieniądze i od razu zmienił obraz całego okna.
Jak podał Transfery.info, sprzedaż Capity do Sporting Kansas City była rekordowa dla klubu i zamknęła się kwotą około 2,3 mln dolarów plus bonusy. To już nie jest zwykła transakcja kadrowa, tylko ruch, który ustawia całe lato transferowe i wpływa na to, jak Radomiak może negocjować kolejne wzmocnienia.
| Zawodnik | Dokąd odszedł | Co to oznacza dla zespołu |
|---|---|---|
| Capita | Sporting Kansas City | Największa strata sportowa, ale też największy zastrzyk finansowy |
| Depu | Young Africans | Ubył środkowy napastnik, więc klub musiał zadbać o zastępstwo w ataku |
| Bruno Jordão | CSKA Sofia | Zmniejszyła się jakość w środku pola, zwłaszcza w fazie zabezpieczania gry |
| Kamil Pestka | Wieczysta Kraków | Ubytek na lewej stronie, ale także porządkowanie listy płac |
| Paulius Golubickas | Žalgiris Wilno | Przypadek, w którym klub szybko zakończył współpracę bez większej straty dla projektu |
| Rahil Mammadov | Araz-Nachiczewan | Kolejny ruch pokazujący, że zespół czyści kadę z piłkarzy bez stałej roli |
Najciekawsze jest to, że Radomiak nie oddawał zawodników chaotycznie. Najpierw odcinał piłkarzy bez regularnej roli, a potem sprzedał gracza z najwyższym sufitem finansowym. To rozsądne z perspektywy klubu, ale sportowo niebezpieczne, jeśli nowi nie wejdą od razu na poziom pierwszej jedenastki.
Właśnie dlatego kolejne ruchy trzeba czytać nie jako listę nazwisk, lecz jako plan. I ten plan widać szczególnie dobrze, gdy spojrzy się na to, jakiego typu piłkarzy klub zaczął preferować.
Jaki plan transferowy widać u Gonçalo Feio
Moim zdaniem w Radomiaku nie chodzi już o kupowanie zawodników „na wszelki wypadek”. Tu widać spójny profil: piłkarze z rynków, które dają technikę i elastyczność, plus kilku graczy sprowadzanych bez odstępnego albo na wypożyczenie. To ogranicza koszty wejścia, ale jednocześnie wymaga szybkiej decyzji, czy dany zawodnik faktycznie nadaje się do gry od pierwszej kolejki.
Więcej kontroli niż chaosu
Jeśli klub dokłada stopera, defensywnego pomocnika i zawodnika na bok obrony, to nie robi tego po to, żeby ładniej wyglądała lista transferowa. Chodzi o kontrolę meczów: lepsze wyjście spod pressingu, mniejszą podatność na kontry i więcej opcji przy budowaniu akcji. W nowoczesnym futbolu to właśnie te elementy najczęściej rozstrzygają, czy drużyna potrafi dowozić punkty w trudnych meczach.
Rynek portugalski i iberyjski nie jest przypadkiem
W tej kadrze bardzo mocno widać zawodników z Portugalii, Brazylii, Hiszpanii czy klubów, które grają podobnie intensywny futbol. To dobry trop, bo taki profil zwykle szybciej adaptuje się do grania „na piłce”, a nie tylko na fizyczność. Z drugiej strony ten model ma wadę: jeśli kilka nazwisk naraz nie zaskoczy, klub zostaje z drużyną, która wygląda dobrze na papierze, ale nie dowozi regularności.
Przeczytaj również: Potwierdzone transfery Realu Madryt - Jak zmieni się skład?
Największy test to adaptacja
Radomiak ma już przykłady piłkarzy, którzy nie złapali regularności i dość szybko kończyli przygodę z klubem. To ważna lekcja, bo w takim modelu transferowym błąd kosztuje podwójnie: najpierw na boisku, potem w planowaniu kolejnego okna. Dlatego dziś bardziej niż wielkich deklaracji potrzebna jest skuteczność w pierwszych 6-8 meczach po przyjściu do klubu.
Stąd już bardzo blisko do pytania, co powinno być priorytetem w kolejnym oknie. I tu obraz jest całkiem czytelny, nawet jeśli nie wszystko da się jeszcze przesądzić.
Czego Radomiak może jeszcze szukać latem w 2026
Gdy patrzę na obecną konstrukcję składu, widzę kilka obszarów, które mogą wymagać dopięcia przed letnim oknem. Nie chodzi o to, żeby robić kolejny transferowy maraton, tylko żeby domknąć miejsca, które przy mocniejszym rywalu mogłyby zaboleć najbardziej.
- Jeszcze jeden pewny zawodnik do ofensywy, bo po odejściu kilku graczy z przodu każda urazowość od razu zmniejsza margines błędu.
- Większa konkurencja na bokach obrony, bo tam w nowoczesnym futbolu najłatwiej tracą się punkty przy zmianach tempa meczu.
- Jeden piłkarz do środka pola, który da równowagę między odbiorem a pierwszym podaniem.
- Zawodnik gotowy do gry od razu, a nie tylko „na przyszłość”, jeśli klub chce uniknąć nerwowego końca sierpnia.
Najważniejszy warunek powodzenia jest prosty: lato trzeba zamknąć wcześnie. Im później zespół kończy budowę kadry, tym większa szansa, że w rundę wchodzi z niedogranymi automatami i musi nadrabiać chaosem, a nie jakością. To szczególnie groźne w klubie, który już raz pokazał, że nie boi się szybko rozstawać z zawodnikami bez wpływu na wynik.
Dlaczego ta przebudowa może zadziałać szybciej, niż wygląda
W transferach Radomiaka najbardziej podoba mi się to, że klub nie próbuje jednocześnie robić wszystkiego. Zamiast tego zamienia jedne typy zawodników na inne: mniej przypadkowości, więcej użytecznych profili, więcej piłkarzy, którzy mogą wejść do meczu od razu. To nie gwarantuje sukcesu, ale daje dużo lepszy punkt startu niż zlepek nazwisk bez wspólnego pomysłu.
- Jeżeli Soumah i Luquinhas od razu wejdą na swój poziom, Radomiak zyska realną różnicę na skrzydłach i między liniami.
- Jeżeli Diéguez i Blasco ustabilizują tyły, klub ograniczy chaos w obronie, który często kosztuje najwięcej punktów.
- Jeżeli finansowy efekt sprzedaży Capity zostanie dobrze wykorzystany, lato 2026 może być spokojniejsze niż poprzednie okno.
Na dziś obraz jest czytelny: Radomiak buduje kadrę bardziej świadomie niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, ale skuteczność tej strategii zweryfikuje dopiero boisko. Jeśli nowe ruchy mają dać przewagę, muszą przełożyć się nie na liczbę transferów, tylko na jakość gry od pierwszej kolejki po przerwie.
