Sztab szkoleniowy reprezentacji Polski to dziś nie tylko selekcjoner i kilku asystentów, ale cały układ ludzi odpowiedzialnych za taktykę, przygotowanie fizyczne, analizę rywala, zdrowie piłkarzy i organizację zgrupowań. W przypadku seniorskiej kadry mężczyzn to szczególnie ważne, bo okno pracy jest krótkie, a margines błędu bardzo mały. W tym tekście rozkładam obecny model pracy na konkretne role i pokazuję, co one realnie dają drużynie.
Najważniejsze fakty o obecnym sztabie
- Trzon prowadzi Jan Urban, a przy nim pracują Marcin Prasoł i Grzegorz Staszewski jako asystenci.
- Za bramkarzy odpowiadają Józef Młynarczyk i Andrzej Dawidziuk, a za motorykę Juan Angel Iribarren Morras i Cesar Sanjuan-Szklarz.
- Analitykę prowadzi Hubert Małowiejski, a wsparcie wideo i IT zapewnia Jakub Rejmoniak.
- W strukturze są też medycy, zaplecze organizacyjne, kuchnia, ochrona i kierownik reprezentacji.
- Adrian Mierzejewski pełni funkcję dyrektora technicznego, czyli łączy kadrę z szerszą organizacją po stronie federacji.
- To zespół, który działa bardziej jak mała organizacja niż klasyczna ławka trenerska.

Jak dziś zbudowany jest sztab reprezentacji Polski
Na oficjalnej stronie PZPN widać, że w szerokim składzie jest 27 osób, ale dla czytelności warto rozdzielić ten układ na kilka warstw. Ja patrzę na to tak: jest trzon szkoleniowy, są specjaliści od przygotowania, a dalej zaplecze organizacyjne, bez którego nawet najlepszy plan po prostu się rozjeżdża. To ważne, bo w kadrze seniorskiej nie da się już pracować na zasadzie „jeden trener od wszystkiego”.
| Obszar | Kto odpowiada | Co to daje drużynie |
|---|---|---|
| Prowadzenie zespołu | Jan Urban | ustala model gry, skład i kierunek pracy |
| Asysta trenerska | Marcin Prasoł, Grzegorz Staszewski | odciążają selekcjonera i dopracowują szczegóły treningu |
| Bramkarze | Józef Młynarczyk, Andrzej Dawidziuk | osobna praca nad bramkarzami i ich rolą w budowaniu akcji |
| Motoryka | Juan Angel Iribarren Morras, Cesar Sanjuan-Szklarz | kontrola obciążeń, regeneracja i przygotowanie fizyczne |
| Analityka | Hubert Małowiejski, Jakub Rejmoniak | analiza rywali, wideo i wsparcie danych |
| Medycyna | dr Jacek Jaroszewski i zespół | zdrowie, powroty po urazach i bezpieczeństwo obciążeń |
| Organizacja | Paweł Kosedowski, Łukasz Gawrjołek, kuchnia, ochrona, realizacja | sprawny przebieg zgrupowania bez chaosu |
| Łącze z federacją | Adrian Mierzejewski | spina sprawy kadry z organizacją po stronie PZPN |
Warto od razu zaznaczyć jedną rzecz: Adrian Mierzejewski nie jest członkiem sztabu szkoleniowego w ścisłym sensie. To osobna funkcja, bardziej techniczno-organizacyjna niż trenerska. I właśnie taka separacja ról pokazuje, że kadra jest dziś prowadzona jak projekt, a nie jak jednorazowa odprawa przed meczem. Do trzonu szkoleniowego za chwilę wrócę dokładniej, bo tam najlepiej widać logikę całej konstrukcji.
Selekcjoner i asystenci prowadzą trzon decyzji
Jan Urban, ogłoszony selekcjonerem 16 lipca 2025 roku, nie pracuje w modelu, w którym wszystko skupia się na jednej osobie. Zamiast tego stawia na jasny podział odpowiedzialności i na ludzi, którzy są w stanie przejąć część pracy na treningu, w odprawie i przy analizie przeciwnika. To ma sens, bo w reprezentacji nie ma czasu na długie wdrażanie pomysłów, a każda godzina zgrupowania jest cenna.
Marcin Prasoł i Grzegorz Staszewski nie są tylko nazwiskami pod komunikatem. Asystent w kadrze musi szybko przekładać założenia selekcjonera na ćwiczenia, korekty i konkretne komunikaty dla zawodników. Prasoł wnosi doświadczenie z wcześniejszej pracy przy reprezentacji, a Staszewski daje perspektywę trenera, który dobrze zna młodsze roczniki. Ja oceniam taki układ pozytywnie, bo łączy ciągłość z nowym spojrzeniem, a właśnie tego reprezentacjom często brakuje najbardziej.
W praktyce to oznacza, że Urban nie musi wszystkiego prowadzić sam. Może pilnować kierunku, a jego współpracownicy biorą na siebie detale, które w klubie często da się poprawiać codziennie, ale w kadrze trzeba domknąć w kilka dni. To prowadzi już prosto do drugiego filaru pracy, czyli ludzi od bramek i motoryki.
Bramkarze i motoryka robią różnicę w detalach
Dwóch trenerów bramkarzy i dwóch specjalistów od przygotowania fizycznego może wyglądać jak luksus, ale w kadrze to raczej konieczność. Bramkarze pracują nad innymi detalami niż piłkarze z pola, a obciążenia fizyczne trzeba dostosować do tego, że zawodnicy przyjeżdżają po meczach klubowych, często po kilku różnych modelach treningu w jednym tygodniu.
- Józef Młynarczyk i Andrzej Dawidziuk odpowiadają za technikę, ustawienie i pracę bramkarzy przy akcjach ze stałych fragmentów.
- Juan Angel Iribarren Morras i Cesar Sanjuan-Szklarz pilnują obciążeń, regeneracji i tego, by zespół nie tracił świeżości w trakcie zgrupowania.
- Prewencja urazów to nie dodatek, tylko warunek, żeby skład nie rozsypał się po pierwszym mocniejszym treningu.
Ja czytam to tak: reprezentacja chce mieć więcej kontroli nad detalem, a mniej improwizacji. W kadrze taki układ ma jeszcze jedną zaletę, mniej widoczną dla kibica, ale bardzo ważną dla sztabu, bo pozwala rozdzielić pracę na kilka ścieżek równocześnie. A to od razu prowadzi do pytania o analizę, wideo i zdrowie całej grupy.
Analityka, wideo i medycyna zabezpieczają plan meczu
Analityka w reprezentacji nie polega na oglądaniu „ładnych skrótów” po meczu. Hubert Małowiejski od lat pracuje nad rozpoznaniem rywali, a Jakub Rejmoniak odpowiada za warstwę wideo i IT, więc sztab może szybko przygotować materiały do odprawy, korekt i indywidualnych wskazówek dla zawodników. W praktyce chodzi o to, by piłkarz dostał nie ogólne hasło, tylko konkretną sytuację: gdzie przeciwnik zostawia przestrzeń, jak reaguje na pressing, w którą stronę broni pola karnego.
- Analiza rywala pomaga wyłapać wzorce w pressingu, przejściu do ataku i obronie własnej szesnastki.
- Wideo skraca drogę od obserwacji do zrozumienia, bo zawodnik widzi konkretną sytuację, a nie abstrakcyjny opis.
- Zespół medyczny kierowany przez dr. Jacka Jaroszewskiego pilnuje, kto może wejść w pełne obciążenie, a kto potrzebuje ograniczeń lub dodatkowej regeneracji.
To szczególnie ważne w kadrze, bo jeden źle rozłożony dzień potrafi kosztować więcej niż cały tydzień sensownej pracy. Bez tej warstwy nawet dobry plan taktyczny bywa po prostu zbyt wolny. I właśnie dlatego szeroki sztab ma większy sens niż wąska ławka z kilkoma nazwiskami.
Dlaczego ten model działa lepiej niż wąska ławka
W reprezentacji czas jest towarem deficytowym. Zawodnicy przyjeżdżają z klubów, mają różne obciążenia, różne przyzwyczajenia i często tylko kilka treningów, żeby zgrać się w jeden mechanizm. Ja patrzę na taki układ pragmatycznie: im lepiej rozdzielone zadania, tym mniej chaosu i tym większa szansa, że selekcjoner dostanie od sztabu gotowe rozwiązania, a nie tylko dobre chęci.
| Co działa dobrze | Co to daje w praktyce |
|---|---|
| Jasny podział ról | Mniej chaosu przy treningach i odprawach |
| Mocna analiza | Lepsze przygotowanie do konkretnego rywala |
| Dobra motoryka | Mniej przeciążeń i lepsza świeżość |
| Stała medycyna | Szybsze decyzje o gotowości zawodników |
| Wsparcie organizacyjne | Więcej czasu na piłkę, mniej na logistyczny bałagan |
W praktyce to działa tylko wtedy, gdy selekcjoner naprawdę dowodzi całości, a nie jedynie podpisuje decyzje przygotowane przez innych. Gdy hierarchia jest czytelna, nawet krótki obóz można zamienić w uporządkowany proces. To z kolei prowadzi do pytania, po czym kibic może poznać, że całość faktycznie pracuje dobrze.
Na co patrzeć przed kolejnym zgrupowaniem
Są trzy sygnały, które zawsze traktuję jako ważniejsze niż głośne nazwiska w nagłówkach. Pierwszy to stabilność obsady, drugi to sposób komunikacji z klubami, trzeci to to, czy przy każdej nominacji widać sensowny plan pracy, a nie tylko doraźną reakcję na wynik. W kadrze to właśnie takie drobiazgi mówią najwięcej o poziomie organizacji.
- Stabilny sztab zwykle oznacza, że selekcjoner nie szuka wszystkiego od nowa przy każdym zgrupowaniu.
- Zmiany w roli asystentów sugerują korektę hierarchii albo stylu pracy, a nie kosmetykę.
- Więcej materiałów analitycznych wskazuje, że reprezentacja przygotowuje się pod konkretnego przeciwnika, a nie tylko „trenuje formę”.
- Sprawna komunikacja medyczna pomaga uniknąć sytuacji, w których piłkarz przyjeżdża do kadry już przeciążony.
Te sygnały nie są efektowne, ale bardzo dużo mówią o jakości pracy. Z nich właśnie składa się obraz tego, czy sztab ma plan, czy tylko ładnie brzmi w komunikacie. I właśnie na tej podstawie najłatwiej ocenić, czy reprezentacja idzie w dobrą stronę.
Co warto zapamiętać o obecnym zapleczu kadry
Najkrótszy wniosek jest taki, że dzisiejsza reprezentacja Polski pracuje w modelu, w którym selekcjoner jest tylko początkiem układanki. Obok niego stoją asystenci, trenerzy bramkarzy, specjaliści od motoryki, analitycy, medycy i ludzie od organizacji. To nie jest ozdoba, tylko warunek, żeby krótki czas zgrupowania zamienić w realny postęp.
Jeśli mam wskazać jedną rzecz, która najbardziej pomaga zrozumieć ten temat, to jest nią porządek odpowiedzialności. Gdy każdy wie, za co odpowiada, kadra działa sprawniej, a kibic dostaje zespół lepiej przygotowany do grania, nie tylko do ładnych konferencji. Właśnie tak czytam obecny sztab reprezentacji Polski i dlatego warto patrzeć na niego nie tylko przez pryzmat nazwiska selekcjonera.
