Prezes PZPN Zbigniew Boniek zarzucił, że szef Kolegium Sędziów nie panuje nad obsadami sędziowskimi w meczach Ekstraklasy. ,                                                                                                    Więcej w rozwinięciu…,Wydarzenia z doliczonego czasu meczu Legia – Jagiellonia kładą się cieniem na całej lidze. Wystarczyły dwie decyzje arbitrów, by w całej Polsce zawrzało. Zwolennicy spiskowych teorii w stylu „czarna mafia sprzyja Legii” zyskali doskonałe paliwo do ich upowszechniania. Sędzia Paweł Gil najpierw nie podyktował , ,karnego, , dla gości za faul Bartosza Bereszyńskiego na Przemysławie Frankowskim, a potem nieoczekiwanie gwizdnął jedenastkę dla gospodarzy po tym jak piłka trafiła w rękę Georgiego Popchadze. Właśnie ta sytuacja wywołała burzę.,– Byłem na meczu, ale niczego nie chcę komentować. Czy przy karnym dla Legii został popełniony błąd? Można było nie gwizdać – niechętnie przyznaje Zbigniew Przesmycki. W czwartek prezes Zbigniew Boniek udzielił mu nagany za “brak nadzoru nad sędziowską obsadą” . To na Przesmyckiego spadła fala krytyki, bo przecież arbitrzy trzy dni wcześniej poważnie mylili się w meczach Lech – Jagiellonia (1:3) i Śląsk – Legia (1:1). Co ciekawe – wtedy również na korzyść mistrzów Polski i na niekorzyść Jagi.,W meczu we Wrocławiu głównym arbitrem był Adam Lyczmański, który w przeszłości popełniał wiele spektakularnych błędów i regularnie miał kłopoty z nadwagą. Miał też ,problem, ze wzrokiem i bynajmniej nie jest to złośliwa uwaga. Poddał się nawet zabiegowi operacyjnemu, by widzenie poprawić. Podobno udało się, choć akurat na przykładzie meczu, w którym nie zauważył faulu na obrońcy Śląska, co skutkowało golem dla Legii, trudno w to uwierzyć.,Permanentny kłopot z utrzymaniem dopuszczalnej wagi ma też Piotr Sadczuk, który był asystentem Gila w meczu z Legią. Jeszcze większym problem było to, że w kwietniu oblał testy wytrzymałościowe w Spale. Po bieżni miał przebiec w cyklu interwałowym 10 okrążeń, ale zszedł już po kilku, tłumacząc się kontuzją łydki. Nie było go też na testach poprawkowych dwa tygodnie temu. A mimo to wrócił do sędziowania. Bo zaliczył test ,indywidualnie, w poprzedni czwartek. W Radomiu egzaminował go były lekkoatleta Grzegorz Krzosek, który odpowiada za przygotowanie biegowe sędziów. Egzamin “w cztery oczy” odbywał się więc wtedy, gdy Sadczuk był już wyznaczony do meczu Ruch – Piast. Na wniosek Bońka sędziowie Gil i Sadczuk zostali zawieszeni do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.,Szef sędziów Zbigniew Przesmycki musi się tłumaczyć, dlaczego do kluczowych w walce o mistrzostwo Polski meczów wyznacza sędziów, których dyspozycja budzi kontrowersje. Sytuacja jest bardzo poważna, skoro Zbigniew Boniek postanowił swojego podwładnego ukarać naganą i wnioskować o zawieszenie Pawła Gila i liniowego asystenta Piotra Sadczuka. To właśnie on przekonał Gila, że Legii w ostatnich sekundach meczu z Jagiellonią należy się rzut karny.,A przecież w tym meczu Sadczuka w ogóle powinno nie być. W kwietniu oblał testy wytrzymałościowe, a przed tygodniem w niejasnych okolicznościach zaliczył poprawkę. Niejasnych, bo nie zrobił z tego z całą grupą sędziów, tylko indywidualnie. – Mam zakaz rozmawiania z prasą na sędziowskie tematy – ucina próbę rozmowy Sadczuk. Gdy pytamy, dlaczego nie zaliczył testów w pierwszym terminie, rzuca krótko. – W czasie testu poczułem ból i musiałem zejść z bieżni. To był ból mięśnia brzuchatego prawej łydki. Na wszystko mam medyczną dokumentację – zastrzega. Przez cały następny miesiąc Sadczuk nie sędziował, bo się leczył. Ale jeśli to prawda, tym bardziej dziwne, że został wyznaczony do tak trudnego spotkania. Nieoficjalnie wiemy, że Sadczuk przyznaje, iż przy ocenie rzutu karnego popełnił błąd, ale w pierwszym odruchu miał stuprocentową pewność, że powinna być jedenastka, dlatego do swojej oceny postanowił przekonać głównego arbitra. Swój błąd zrozumiał dopiero oglądając powtórki telewizyjne. Teraz jest podłamany tym, że mocno zaszkodził Gilowi.,Zanim Boniek zażądał zawieszenia arbitrów, Przesmycki zdecydował, że nie będzie ich wystawiał w ligowych meczach. Wyjątek zamierza zrobić dopiero w ostatniej kolejce. Ma to być dla lubelskiego arbitra przetarcie przed meczem, który 13 czerwca poprowadzi w ramach kwalifikacji Mistrzostw Europy.,Dla Przesmyckiego nadszedł ciężki czas, bo wcześniej przestrzelił też z obsadą meczu ,Śląsk, – Legia (1:1). Postawił na często w przeszłości krytykowanego za spektakularne błędy Adama Lyczmańskiego i szybko tego pożałował, bo gol dla Legii został uznany niesłusznie. Arbiter z Bydgoszczy wrócił tam, skąd przyszedł, czyli do pierwszej ligi, ale szef sędziów ma kolejny, znacznie większy kłopot, bo i jego limit błędów już się wyczerpał. Oczekiwania Bońka są jednoznaczne: Przesmycki musi błyskawicznie zapanować nad bałaganem i wyciągnąć wnioski z kompromitującej lekcji.,Źródło: onet.pl,                                                                                                    rebrus,

Leave a comment