Obecny trener Radomiaka, Tomasz Kaczmarek, to dziś jeden z najważniejszych punktów odniesienia dla kibiców Zielonych: od jego pracy zależy nie tylko wynik najbliższego meczu, ale też to, czy klub odzyska stabilność po kolejnych zmianach na ławce. W tym tekście wyjaśniam, kim jest nowy szkoleniowiec, co realnie wnosi do drużyny i jak sensownie ocenić jego pracę w sezonie 2026/2027.
Najważniejsze fakty o ławce Radomiaka
- Obecnym szkoleniowcem jest Tomasz Kaczmarek, który objął zespół przed sezonem 2026/2027.
- Umowa obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku, więc klub myśli w dłuższym horyzoncie.
- Wcześniej Kaczmarek pracował m.in. w Lechii Gdańsk, FC Den Bosch i NAC Breda.
- Kontekst zmiany jest ważny: Radomiak kończył poprzedni etap po rozstaniu z Brunem Baltazarem.
- Najważniejsze dla kibica nie jest samo nazwisko, lecz to, jak szybko zespół zyska powtarzalny styl gry.
Kto dziś prowadzi Radomiaka i dlaczego to ważne
Na ten moment za wyniki pierwszej drużyny odpowiada Tomasz Kaczmarek. W praktyce oznacza to, że to on ustala rytm przygotowań, decyduje o modelu gry i bierze na siebie odpowiedzialność za to, jak zespół wygląda nie tylko w meczu, ale też w całym mikrocyklu treningowym. W klubie takim jak Radomiak to szczególnie ważne, bo każda zmiana na ławce szybko wpływa na ustawienie, intensywność gry i komunikację w szatni.
| Element | Stan na teraz |
|---|---|
| Szkoleniowiec | Tomasz Kaczmarek |
| Kontrakt | do 30 czerwca 2029 roku |
| Kontekst pracy | start sezonu 2026/2027 i budowanie stabilności |
| Najważniejszy efekt | spójny plan gry, a nie tylko pojedynczy wynik |
Patrzę na ten wybór jak na próbę zbudowania spójności po okresie roszad. Żeby zrozumieć, czy ta decyzja ma sens, trzeba najpierw przyjrzeć się samemu szkoleniowcowi.

Kim jest Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek urodził się w 1984 roku i ma licencję UEFA Pro, czyli najwyższy poziom uprawnień potrzebny do prowadzenia zespołów na poważnym, profesjonalnym poziomie. W jego CV widać pracę w różnych środowiskach: Lechia Gdańsk, FC Den Bosch, NAC Breda. To nie jest trener jednego schematu, tylko człowiek, który musiał odnajdywać się w różnych wymaganiach, różnych ligach i różnym tempie pracy.
Najmocniejszy punkt jego dotychczasowej pracy w Polsce to Lechia Gdańsk, z którą zajął czwarte miejsce w Ekstraklasie i wywalczył awans do eliminacji Ligi Konferencji UEFA. To ważna informacja, bo pokazuje, że potrafił nie tylko prowadzić drużynę w trudnym otoczeniu, ale też dowieźć wynik ponad standardową oczekiwaną linię. Z mojego punktu widzenia taki dorobek ma większą wartość niż głośne deklaracje przed sezonem.
Jak podaje Radomiak, nowy kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku. Sam ten termin mówi dużo: klub nie chce tylko doraźnej reakcji, ale próbuje zamknąć temat ławki na dłużej. I właśnie ten miks doświadczenia oraz dłuższego kontraktu jest dla mnie najciekawszy w całej historii.
Czego można oczekiwać od jego pracy z zespołem
Na podstawie jego drogi trenerskiej zakładam, że Radomiak będzie szukał przede wszystkim porządku, powtarzalności i lepszej kontroli nad meczem. Nie obiecałbym kibicom natychmiastowej rewolucji stylistycznej. Bardziej realistyczny scenariusz to krok po kroku: mniej przypadkowości, lepsze przejścia po stracie piłki i wyraźniejsze role dla zawodników.
- Stabilna struktura bez piłki - zespół powinien szybciej reagować na stratę i rzadziej rozrywać się między formacjami.
- Lepsze zarządzanie meczem - ważne jest, czy drużyna potrafi utrzymać plan po pierwszym nieudanym fragmencie.
- Jasna hierarchia w składzie - piłkarze muszą wiedzieć, kto ma grać regularnie, a kto wchodzi jako uzupełnienie.
- Większa rola detalu - stałe fragmenty, doskok po stracie i organizacja przy wznowieniach często decydują o punktach.
Nie chodzi więc o to, by Radomiak grał efektownie na papierze. Chodzi o to, by mecz był przewidywalny w dobrym znaczeniu: uporządkowany, czytelny i odporny na kilka słabszych minut. Taki model pracy nabiera sensu dopiero wtedy, gdy pamięta się, po jakim etapie klub wszedł w nowy sezon.
Dlaczego zmiana po Brunie Baltazarze ma znaczenie
Zmiana po Brunie Baltazarze nie była kosmetyką. Portugalski szkoleniowiec wrócił do Radomiaka pod koniec marca 2026 roku i w krótkim czasie wykonał zadanie, które w tamtym momencie liczyło się najbardziej: ustabilizował drużynę w końcówce sezonu. W 8 ligowych spotkaniach zanotował 3 zwycięstwa, 2 remisy i 3 porażki, a seria punktów miała duże znaczenie dla utrzymania w Ekstraklasie.
| Szkoleniowiec | Kontekst | Wniosek dla klubu |
|---|---|---|
| Bruno Baltazar | domykał sezon 2025/2026 i pracował w trybie „tu i teraz” | dał wynik potrzebny do spokojnego zakończenia rozgrywek |
| Tomasz Kaczmarek | objął drużynę przed sezonem 2026/2027 | ma zbudować dłuższą stabilizację i wyraźniejszą tożsamość gry |
Ekstraklasa zwracała uwagę, że rozstanie z Baltazarem nastąpiło za porozumieniem stron, a klub szybko przeszedł do kolejnej decyzji personalnej. To ważne, bo pokazuje, że Radomiak nie chciał tracić czasu na przeciąganie kryzysu. Właśnie dlatego pierwszy okres pracy nowego szkoleniowca będzie oceniany nie przez samą estetykę gry, ale przez to, czy zespół zacznie wyglądać dojrzalej.
Na co patrzeć, gdy oceniasz nowego szkoleniowca
Ja zawsze patrzę na kilka wskaźników, bo bez nich łatwo wpaść w prosty błąd: ocenić trenera po jednym lepszym albo gorszym meczu. W przypadku Radomiaka rozsądny próg do pierwszej oceny to 5-8 spotkań, bo dopiero wtedy widać, czy są schematy, czy tylko chwilowy impuls.
- Powtarzalność składu - czy trener ma jasno zdefiniowaną hierarchię, czy co tydzień testuje przypadkowe warianty.
- Reakcja po stracie gola - to jeden z najlepszych testów organizacji i odporności mentalnej drużyny.
- Stałe fragmenty gry - często niedoceniane, a potrafią dać kilka punktów w skali rundy.
- Kontrola drugiej połowy - jeśli zespół regularnie trzyma poziom przez 90 minut, to zwykle nie jest przypadek.
- Minuty dla młodszych graczy - pokazują, czy sztab patrzy szerzej niż tylko na najbliższą kolejkę.
Największy błąd kibiców polega na tym, że oczekują natychmiastowej naprawy wszystkiego. W praktyce lepiej szukać sygnałów porządku niż jednego widowiskowego meczu. Jeśli te wskaźniki zaczną się zgadzać, będzie jasne, że klub nie tylko zmienił nazwisko na ławce, ale rzeczywiście zbudował nowy kierunek.
Co śledzić w Radomiaku przed startem sezonu
Jeśli chcesz naprawdę zrozumieć, czy ten wybór działa, nie patrz wyłącznie na wyniki sparingów. Zwróć uwagę na trzy rzeczy: skład sztabu, rotację w meczach kontrolnych i to, czy po transferach zespół nadal trzyma jedną tożsamość. Dla mnie to ważniejsze niż pojedyncza wygrana w letnim meczu towarzyskim.
- Sztab szkoleniowy - im szybciej trener dostaje ludzi od analizy, motoryki i bramkarzy, tym szybciej może wdrożyć własne zasady.
- Przygotowanie fizyczne - jeśli zespół dobrze wygląda na tle silniejszych rywali w sparingach, to zwykle dobry znak przed ligą.
- Reakcja na presję - liczy się, czy drużyna potrafi utrzymać plan po nieudanym fragmencie meczu.
- Spójność komunikacji - klub i trener muszą mówić jednym głosem, bo chaos poza boiskiem szybko wraca na murawę.
W praktyce to najlepsza metoda, żeby nie przeceniać ani pierwszej wygranej, ani pierwszej porażki. Jeśli Tomasz Kaczmarek rzeczywiście da Radomiakowi uporządkowaną strukturę i spokojniejszy rytm pracy, klub zyska coś cenniejszego niż jednorazowy efekt: punkt odniesienia na cały sezon 2026/2027.
