Trener Arki Gdynia to dziś Marek Jarolím, a sama zmiana na ławce pokazuje, że klub myśli o czymś więcej niż tylko o najbliższym meczu. W takim momencie liczą się nie tylko nazwisko i CV, ale też styl pracy, organizacja sztabu i to, czy nowy szkoleniowiec potrafi zbudować drużynę gotową do walki o awans. Poniżej rozbijam temat na konkrety: kim jest Jarolím, co wnosi do Arki i jakie sygnały warto śledzić w pierwszych tygodniach jego pracy.
Najważniejsze fakty o obecnym szkoleniowcu Arki
- Na oficjalnej stronie klubu jako pierwszy trener widnieje Marek Jarolím.
- Arka ogłosiła jego zatrudnienie 17 czerwca 2026, a umowa ma charakter dwuletni.
- Jarolím wcześniej pracował m.in. w Slavii Praga, FC Vysočina Jihlava i MFK Karviná.
- W sezonie 2025/2026 z Karviną zdobył 9. miejsce i Puchar Czech.
- Do Gdyni przyszedł z własnym sztabem, w którym są m.in. Pavel Němec, Martin Červený i Tomáš Pokorný.
Kto dziś prowadzi Arkę Gdynia i skąd ta zmiana
Obecnie pierwszy zespół prowadzi Marek Jarolím. Arka ogłosiła tę decyzję 17 czerwca 2026, tuż przed startem przygotowań do nowego sezonu, a taki moment zwykle nie jest przypadkowy. To sygnał, że klub chce wejść w kolejny etap z jasno określonym kierunkiem, a nie tylko podmienić nazwisko na tabliczce przy ławce.
Dla kibica ważne jest to, że nowy trener nie dostaje tylko kadry do prowadzenia. Dostaje również odpowiedzialność za sposób myślenia o drużynie, za porządek w szatni i za to, jak Arka będzie wyglądała po stracie piłki, przy pressingu i w fazach przejściowych. Właśnie dlatego warto chwilę zatrzymać się przy samym szkoleniowcu i jego doświadczeniu.

Kim jest Marek Jarolím
Jarolím to szkoleniowiec z czeskiej szkoły, który przeszedł drogę od pracy z młodzieżą do prowadzenia seniorskich zespołów. Zaczynał w Slavii Praga, gdzie pełnił funkcje w drużynach młodzieżowych, potem prowadził rezerwy klubu, a następnie pracował samodzielnie w FC Vysočina Jihlava i MFK Karviná. Właśnie w Karvinie miał swój najmocniejszy ostatni rozdział: 9. miejsce w lidze i pierwszy w historii klubu Puchar Czech.
To ważne, bo taki profil zwykle oznacza trenera, który ceni proces, strukturę i codzienną powtarzalność pracy. Nie zawsze błyszczy medialnie, ale często daje zespołowi wyraźny porządek. W Arce to ma znaczenie podwójne, bo klub z Gdyni potrzebuje nie tylko impulsu, lecz także stabilności, która pozwala realnie myśleć o awansie. Żeby zrozumieć, co może dać Arce, trzeba jeszcze spojrzeć na jego boiskową przeszłość.
Co mówi jego kariera piłkarska o sposobie pracy
Jako zawodnik Jarolím występował w takich klubach jak Slavia Praga, Viktoria Pilzno i Slovan Liberec, a mistrzostwo Czech zdobywał dziewięć razy. Sam ten fakt nie gwarantuje jakości trenerskiej, ale mówi sporo o środowisku, w jakim się wychował. To były drużyny przyzwyczajone do presji, wysokich oczekiwań i konieczności grania o wynik niemal co tydzień.
Ja patrzę na takie CV w prosty sposób: ktoś, kto przez lata funkcjonował w klubach o wysokim standardzie, zwykle lepiej rozumie, że sukces w piłce nie opiera się na jednorazowym zrywie. Liczy się organizacja, rytm pracy i odporność na słabszy fragment sezonu. To właśnie z tego wynikają oczekiwania wobec Arki w nadchodzących miesiącach.
Jakie zadanie dostał w Gdyni
Najkrócej: poprowadzić Arkę do walki o powrót do Ekstraklasy. To jest cel jasno nazwany, bez zasłaniania się długim projektem czy budową w tle. Klub i trener od początku wiedzą, że chodzi o wynik sportowy, ale też o styl, który ma tę drużynę utrzymywać na odpowiednim poziomie przez cały sezon.
W takim projekcie nie wystarczy wygrać kilku meczów na starcie. Trzeba jeszcze zbudować drużynę odporną na okresy słabszej skuteczności, kontuzje i presję kibiców. W 1. lidze to często decyduje o wszystkim, bo różnice między zespołami są mniejsze, niż wielu osobom się wydaje. Z tego wynika też bardzo konkretne zadanie dla Arki w nadchodzącym sezonie: nie tylko punktować, ale robić to w sposób powtarzalny.
Co zmienia jego sztab szkoleniowy
Do Gdyni z Jarolímem przyszli Pavel Němec i Martin Červený jako asystenci oraz Tomáš Pokorný jako trener bramkarzy. To nie jest detal administracyjny. Taki ruch zwykle oznacza, że trener przychodzi z ludźmi, którym ufa i z którymi ma wspólny język pracy. W nowym klubie to skraca okres wdrożenia i zmniejsza ryzyko chaosu.
W praktyce sztab odpowiada dziś za dużo więcej niż ustawienie drużyny w dniu meczu. W grę wchodzą analizy rywala, obciążenia treningowe, stałe fragmenty, indywidualne korekty i kontrola formy bramkarzy. Jeśli te elementy się kleją, zespół szybciej łapie rytm. Jeśli nie, nawet dobry trener zaczyna walczyć z problemami, których można było uniknąć. Dlatego w pierwszych tygodniach patrzę nie na deklaracje, tylko na boisko.
Na co patrzeć w pierwszych tygodniach pracy
Ja zwykle nie oceniam nowego szkoleniowca po jednym sparingu. Szukam powtarzalnych sygnałów, bo dopiero one pokazują, czy zespół naprawdę rozumie nową metodę pracy.
| Obszar | Co powinno być widoczne | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Organizacja bez piłki | Drużyna skraca odległości i nie rozsypuje się po stracie | To pierwszy znak, że trener kontroluje strukturę zespołu |
| Przejścia | Szybsza reakcja po odbiorze i po utracie piłki | W 1. lidze właśnie te momenty często decydują o punktach |
| Stałe fragmenty | Jasne schematy przy rożnych i wolnych | To jeden z najtańszych sposobów na poprawę skuteczności |
| Rola rezerwowych | Zmiany nie obniżają intensywności gry | Pokazuje, czy sztab dobrze zarządza składem |
Jeśli te elementy działają, zespół zwykle szybciej łapie stabilność. Jeśli nie działają, dobre wyniki mogą okazać się tylko krótkim przebłyskiem. Właśnie dlatego nie oceniam trenera po głośnych deklaracjach, tylko po sygnałach z boiska.
Dlaczego ten wybór może się obronić, a gdzie są ryzyka
Z mojego punktu widzenia to ruch logiczny, ale niepozbawiony ryzyka. Jarolím przychodzi z doświadczeniem w klubach, w których trzeba budować zespół krok po kroku, a nie żyć od jednego efektownego weekendu do drugiego. To może dobrze pasować do Arki, jeśli klub naprawdę da mu czas na wdrożenie pomysłu.
Największe ryzyko to zawsze adaptacja: inny rytm ligi, inne oczekiwania medialne, większa presja na wynik i bardzo mało miejsca na potknięcie. W takich warunkach trener musi szybko znaleźć balans między dyscypliną a elastycznością. To właśnie ten balans między potencjałem a ryzykiem będzie decydował o tym, jak szybko Arka zobaczy efekt pracy nowego szkoleniowca.
Co kibic Arki powinien obserwować do końca letnich przygotowań
Do końca okresu przygotowawczego patrzyłbym przede wszystkim na trzy rzeczy: czy drużyna ma wyraźny plan po stracie piłki, czy stałe fragmenty przynoszą realną przewagę i czy zmiennicy utrzymują poziom intensywności. To są sygnały, które zwykle pojawiają się wcześniej niż dobra forma punktowa.
Jeżeli te elementy będą widoczne, Arka zyska coś ważniejszego niż tylko poprawny start. Zyska fundament pod dłuższy sezon, a to w praktyce często oddziela drużyny walczące o awans od tych, które tylko chwilami wyglądają groźnie. W przypadku Jarolíma właśnie od takiego fundamentu zacznie się prawdziwa ocena jego pracy w Gdyni.
